Zwierzęta a psychika ludzka? Dlaczego o tym piszemy? Ten wpis powstaje w dosyć trudnym dla wszystkich okresie. Zewsząd zalewają nas niepokojące i stresujące informacje. My siedzimy w domu i staramy się wychodzić tylko kiedy jest to niezbędne. Spacery ograniczamy do minimum więc mamy marudnego psa i marudnego dwulatka w domu. Lekko nie jest. Do marudnego dziecka i psa dochodzą jeszcze dorosłe zmartwienia. Czy w takim czasie zwierzęta domowe mogą okazać się dla nas pomocą? O tym jaki wpływ mają na nas zwierzęta i jak mogą nam pomóc w trudnych chwilach rozmawiamy (zdalnie, a jakże inaczej!) z Mirelą Dołomisiewicz – psychologiem i dogoterapeutą (a konkretnie corgiterapeutą).

Mirela pracuje jako psycholog i pracuje w Środowiskowym Domu Samopomocy oraz Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie. Pracuje zarówno z osobami z niepełnosprawnością intelektualną jak i fizyczną. Jej partnerem w pracy jest przeuroczy pies – Bąbel. Bąbel to pięcioletni corgi, który od niemal 4 lat pracuje jako pomocnik w terapiach i różnego rodzaju zajęciach. Dużo pracują również z dziećmi i robią super robotę!

Blog bez ogonka: Czy zwierzęta oddziałują na ludzką psychikę? Jak mogą pomóc nam w tak trudnym okresie?

Mirela: Wszyscy powszechnie wiemy, że zwierzęta mają zbawienny wpływ na ludzką psychikę. Są oczywiście zwolennicy i przeciwnicy tej teorii. My jednak będziemy opierać się na faktach i zwolennikach.

Otóż w tym ciężkim dla nas czasie panowania COVID- 19 możemy skorzystać z pomocy zwierząt. Zastanawiacie się dlaczego osoby posiadające psy mają mniejsze predyspozycje depresyjne? Nie mam tutaj na myśli, że pies nas uzdrowi, ale pomoże nie zachorować i zmniejszyć stres oraz napady lękowe. Jedna z zalecanych metod wsparcia terapii jest posiadanie psa, kota, świnki… po prostu zwierzaka. Drugiego organizmu żyjącego, odczuwającego emocje.

Blog bez ogonka: Jak w takim razie posiadanie zwierzaka może nam pomóc?

Mirela: Po pierwsze mamy obowiązek: nakarmić, wyprowadzić. Spacer działa zbawiennie na naszą psychikę. Dotleniamy nasz umysł, odreagowujemy. Zauważcie również postrzeganie świata przez zwierzęta i ludzi. Ogólnie dostępny mem, kiedy człowiek zamartwia się o lepszy samochód, lepsze ciuchy, lepsze „ wszystko” pies cieszy się tu i teraz. Spacer jest świetną nagrodą, czymś nadzwyczajnym.

Posiadając zwierzaka czerpiemy przyjemność, uczymy się relaksować, posiadać czas dla siebie – i oczywiście naszego futrzastego przyjaciela. Troszkę faworyzuję psy , bo jak powszechnie wiadomo terapeutami są również inne zwierzaki: lamy, konie, osiołki.

Blog bez ogonka: Czy możemy się czegoś nauczyć od zwierząt?

Mirela: Czego możemy nauczyć się od zwierząt? Komunikacji! Zwierzęta komunikują się niewerbalnie, są w tym mistrzami. My człowiecze istoty im wtórujemy, uczymy się… ale jesteśmy jeszcze daleko w polu

Blog bez ogonka: Mamy się uczyć komunikacji od zwierząt?

Mirela: Zauważcie, że ludzie posiadający zwierzęta i prawidłowo się nimi zajmujący są świetnymi specjalistami. Bardzo często mają wysokie stanowiska w firmie. Komunikacja to dla nich żaden problem! Dlaczego? Bo odczytują komunikaty niewerbalne. Udowodniono naukowo, że osoby takie lepiej radzą sobie w uzyskaniu np. podwyżki czy wychowaniu dzieci. Ich komunikaty są jasne, spójne oraz zrozumiałe. „ PREZES FIRMY UCZY SIĘ OD ZWIERZĄT?:) brzmi absurdalnie – ale jeśli przyjrzeć się tej technice – wydawania komunikatów werbalnych i niewerbalnych znajdziemy dużo wspólnego.

Blog bez ogonka: I jak taka nauka właściwie wygląda?

Mirela: Szkolenia z udziałem zwierząt z tematyki komunikacji niewerbalnej cieszą się dużym zainteresowaniem grup kierowniczych. Uczą się odczytywać komunikaty zwierząt, ich język. Przenoszą to dalej na ludzi i ich zachowania. W świecie zwierząt możemy zaobserwować emocje podstawowe takie same jak u ludzi: złość, radość, smutek, zdziwienie. Kiedy będziemy odczytywać komunikaty zwierząt bardzo trafnie odczytamy komunikaty ludzi.

Blog bez ogonka: A jak zwierzęta mogą nam pomóc w stresie? Teraz wszyscy są bardzo nerwowi, mamy sporo zmartwień. Sytuacja dla większości z nas jest w ten czy inny sposób stresująca.

Mirela: Relaks – tutaj zarówno spacer jak i czas spędzony wspólnie z naszym przyjacielem czterołapym pomogą w osiągnięciu zamierzonego efektu. W niwelowaniu stresu bardzo często odwołujemy się do relaksacji. Po co niwelować stres? Czym się stresujemy ? Otóż wszystkim! Na 1 miejscu jest oczywiście śmierć osoby bliskiej, ale zaraz niedaleko w rankingu są Święta Bożego Narodzenia i wakacje!

Blog bez ogonka: Czy masz dla nas jakieś rady na odstresowanie?

Mirela: Jedną z nowszych i ogólnie cieszącym się wysoką skutecznością jest metoda MINDFULNESS. Polega ona na relaksacji i odnosi się do medytacji.

Blog bez ogonka: Masz na myśli świeczki, spokojną muzykę i te sprawy?

Mirela: Nie! Nie !! Nie wystarczy puścić muzyczki, tej metody trzeba się nauczyć! Opiera się ona na medytacji. Byłam świadkiem, kiedy osoba używająca metody Mindfulness czekała na rozmowę o pracę. Sytuacja bardzo stresująca. Osoba ta stosowała technikę oddechów. Uspokoiła się i miało to wpływ na jej ogólny odbiór przez pracodawcę. Wypowiadane zdania były spokojne, oddech wyrównany, osoba świadomie odpowiadała na pytania.

Blog bez ogonka: Czyli możemy stosować tą technikę nie tylko w domu?

Mierla: Tak ! metoda ta może być stosowana w pracy, w kolejce. Jest prosta, kiedy odpowiedni się jej nauczymy. Dlaczego nawiązuję do metody oddychania? – wychodząc z naszym futrzastym przyjacielem na spacer i stosując metodę oddechów dotleniamy nasz umysł i osiągamy efekt uspokojenia.

O roli zwierząt w terapii pisaliśmy już kiedyś w ramach kampanii społecznej dotyczącej dyskryminacji. Możecie tam przeczytać o dogoterapii i roli psów w leczeniu i życiu osób niepełnosprawnych.

A Wy jak sobie radzicie? Jak zwierzęta pomagają Wam w codziennym życiu?